Pokój nr 22.

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Rayne on Sro Cze 10 2015, 21:17

"Cholera jasna" pomyślał ze złością. Sam nie wiedział co robić. Bił się z myślami i chociaż aniołowi nie wypadało, nie mógł powstrzymać w swoich myślach najgorszych obelg w stronę demona. Być może niczemu nie był winny, jednak ta niepewność jego zamiarów po prostu dobijała Ray'a psychicznie. Myślał o najgorszym. Co może się stać, jeśli rana okaże się poważna i nikt nie zdąży go uratować? Nie powinien... A jednak nie był mu obojętny los demona. Sam nie wiedział dlaczego. Czyżby rzeczywiście zaczynał być aniołem z prawdziwego zdarzenia?
Zły i zniechęcony podniósł się w końcu ze swojego łóżka. Miał jakieś bliżej nieokreślone obawy, co do tego, czy może na chwile stracić demona z oczu. Jednak podświadomie czuł, że powinien jakoś zareagować. Dlatego sięgnął spod łóżka swoją torbę, otworzył ją i zaczął czegoś szukać. Uśmiechnął się nikle wyciągając małą apteczkę. Tak, był aniołem i był przezorny. Miał przy sobie wszystko co konieczne.
Podniósł się z łóżka i zrobił dwa kroki w stronę współlokatora.
-Jeśli zrobisz mi krzywdę, wybiję okno i wyrzucę przez nie apteczkę - powiedział spokojnie, uważając, że jest to jedyna karta przetargowa, która zapewni mu chociaż cień bezpieczeństwa.
Podszedł jeszcze bliżej. W końcu stał tuż przy łóżku demona. Jego dłonie drżały. Rozłożył skrzydła niemal całkowicie, przesłaniając światło żarówki. Pomimo ułomności w takiej pozycji jego skrzydła musiały wyglądać dość majestatycznie. To był kolejny zabieg, który dla anioła znaczył wiele. To tak, jak mechanizm obronny niektórych gatunków zwierząt, skoro wyglądał "groźnie", to na pewno został jako taki odebrany.
-Pokaż mi to. Już z daleka nie wyglądało to zbyt dobrze, teraz pewnie będzie tylko gorzej - mruknął niczym prawdziwy znawca. Tak naprawdę nie miał pewności, czy poradzi sobie z raną demona.
avatar
Rayne

Liczba postów : 6
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Sro Cze 10 2015, 21:29

Od razu "grzecznie" pokazał mu pamiątki po poprzednim lokatorze. Wiedział że sam sobie nie poradzi a bez dłoni to on sobie może.
-Nogą raczej Cię nie zabiję.- zaśmiał się cicho mimo powagi sytuacji. Trochę żałośnie że już na początku potrzebował jego pomocy, i jeśli nie z dłońmi to z głodem, który z minuty na minutę był coraz mocniejszy. Wytrzyma do rana ale ledwo. Kiedyś całe tygodnie wytrzymywał bez pożywienia, a teraz się tak rozleniwił że ani polować, ani iść do sklepu... To sklepowe było okropne ale trzeba coś jeść, krew jakiegoś niewinnego zawsze byłaby lepsza... Po ujrzeniu w myślach więzienia, i tego co by mu robili za coś takiego od razu wymiótł to wszystko, każdy pomysł sobie uleciał.
Był świadom ogólnego chronienia każdego życia, jakiejś tam tolerancji i innych wymysłów tych, którzy sami sobie radzą i nie muszą zabijać aby się najeść, gdy ludzie po prostu idą do sklepu i kupują co chcą.
Nawet nie widać było jak cieszył się że trafił do niego anioł, i to jeszcze ze skrzydłami, może przynajmniej nie będzie musiał bawić się w lekarza. Nawet nie miał potrzebnych narzędzi, a takie wyrywanie na żywca, z tego co widział, nie było przyjemne. A z jego nastawieniem z nowym współlokatorem będzie można dużo zrobić, zwłaszcza jeśli będzie słaby pod jego wpływem.
Ogon już dawno schował po tym, jak wyłączył światło, a jego oczy uspokoiły się i widział już normalnie. Zrobiło się dużo ciemniej i jedynym źródłem światła były pioruny błyskające za oknem.
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Rayne on Czw Cze 11 2015, 18:52

Rany na rękach demona okazały się bardziej straszyć niż być rzeczywiście groźne. Lepiej było jednak z nimi coś zrobić.
-Ostrzegam, pielęgniarka ze mnie, jak z Ciebie aniołek, czyli zawodowa - odparł cynicznie.
Zignorował, a przynajmniej starał się zignorować to, co ten wtrącił na temat zabijania. Nie ufał mu, kto go tam wiedział, czy nie wpadnie mu do głowy jakiś szalony i głupi pomysł. Poza tym każda część ciała tych potworów mogła stanowić zagrożenie. Taki obraz przynajmniej wykreował się w oczach anioła przez lata. Takim go zapamiętał.
Chwilę zastanawiał się od czego zacząć. Chciał jak najszybciej uporać się z ranami demona i oddalić się na bezpieczną odległość. W końcu zdecydował się na dość odważny ruch. Wgramolił się na łóżko współlokatora, usiadł na nim tak, by znajdować sie naprzeciwko mężczyzny. Zdrowy rozsądek jednak już po chwili podpowiedział mu, że nie był to najlepszy pomysł. Bez większych ceregieli chwycił jego dłonie.
-Może szczypać, piec i w ogóle... Ale jak to się mówi, cierpienie jest częścią życia. Spokojnie, nie potraktuję Cię wodą święconą, kto wie czy by to nie pogorszyło sprawy.
Wcale nie zaczął czuć się pewnie przy demonie, jednak wszystko wyglądało na to, że w obecnej sytuacji to on ma swego rodzaju przewagę nad rannym. Stanowczymi ruchami oczyszczał jego rany. Zdecydowanie nie mogło to być przyjemne. Musiał to jednak zrobić i miał przy tym nadzieję, że demon wytrzyma i nie zechce wyrwać mu flaków, albo zrobić innej, nieprzyjemnej niespodzianki charakterystycznej dla swojej rasy.
-Nazywam się Rayne - stwierdził w końcu, kiedy dotarło do niego, że w całym tym zamieszaniu nie poznał imienia współlokatora.
Rany nie były głębokie, tylko rozległe. Ray zdecydował się w końcu, na zabandażowanie całych dłoni demona. Na szczęście miał odpowiednio dużo materiałów. Dziękował w duchu za swoją przezorność. Gdyby nie ona, musiałby znaleźć jakieś prowizoryczne rozwiązanie problemu i na pewno by to zrobił, jednak... Zajęłoby to o wiele więcej czasu.
Z prawą dłonią uporał się bez większych komplikacji. Właśnie zamierzał przeciąć koniec bandaża drugiej ręki demona, jednak sięgając po nożyczki zaciął się w palec. Syknął z bólu. "Tak właśnie kończy się pomoc demonom" - pomyślał z goryczą. Podniósł delikatnie rękę, którą oświetlił zimny blask jednej z największych błyskawic. Stróżka krwi spływała po wierzchu jego dłoni.
-Kończ to sam - stwierdził pospiesznie, chcąc jak najszybciej zabrać swój tyłek z łóżka należącego do demona.
avatar
Rayne

Liczba postów : 6
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Czw Cze 11 2015, 19:10

Ucieszył się widząc że chce mu pomóc, sam nigdy nie miał do czynienia z czymś takim, zawsze zdążył zareagować i uchronić się przed ewentualnym skaleczeniem. Cieszyło go nawet to, że tak spokojnie się do niego zbliżył, widząc iż jednak jest przestraszony, kto by się nie bał? Ale, skoro mieli razem mieszkać, to musieli jakoś się dogadać, a gdyby od razu go wykończył nie byłoby tak dobrze. Świetnie że miał te swoje głupie pomysły na traktowanie innych...
Przez cały czas obserwował jego zachowanie, to jak zajmuje się jego dłońmi, i w ogóle wszystko inne. Nigdy wcześniej nie był w takiej sytuacji, bo każdy anioł w jego zasięgu kończył w częściach, cóż, nie był najlepszym osobnikiem do wspólnego spędzania czasu. Nawet jeśli któryś z nich chciał od niego czegoś więcej niż tylko spotkania. Powoli zaczynał czuć się nieco lepiej, bez tej cholernej krwi którą na szczęście zdążył pozbierać nim pobrudziłaby podłogę. A skoro nie tracił już krwi to przynajmniej nie będzie tak głodny, jak jest teraz, czyli bardzo. Aż za bardzo.
-Riju, ale możesz mówić jak zechcesz.- mruknął cicho wiedząc że i tak usłyszy, a nadal chciał być sobą. Czyli jebanym zboczeńcem. Z całymi pozawiązywanymi rękami nie będzie tak łatwo, więc aniołowi się upiekło i dostanie kilka dni spokoju. Nie każdy miał takie szczęście. Jednocześnie nie chciał od razu go straszyć aby gdzieś mu uciekł, wyleciał, zwinął manatki i tak o sobie stąd wyszedł, ale chciał też jakoś umilić sobie ten czas. Jak dobrze że większość aniołów jest na tyle uległa, że jeśli od razu go nie zwiąże i nie zamknie w szafie, albo nie zacznie torturować, to powinno być dobrze. Chyba że naprawdę bardzo boi się takich jak on, wtedy to nie jego problem.
Nawet bez patrzenia wiedział że się zranił, idealny moment, w idealnym towarzystwie. Bez namysłu złapał go w pasie i przyciągnął do siebie, a usta od razu zbliżył do rany, może nie była jakaś specjalna, ale każda okazja jest dobra. Sam nie miał pojęcia jak bardzo starał się aby go nie ugryźć, nie mógł tego zrobić. Nie umiał poradzić sobie ze zwykłym oparzeniem, a co dopiero rozszarpaniem ręki jakiegoś aniołka. Przy okazji starał się też pokazać że mimo instynktów nadal potrafi być delikatny i nie zje go w całości, po prostu przestanie być głodny to grzecznie odstawi go do łóżka i pozwoli spać.
Po kilku sekundach nawet zaczął słyszeć jak jemu samemu bije serce, z tego co wiedział demony tak nie reagowały, więc jego autorytet mógł trochę podpaść. Ale, aby anioł nie zwracał na cokolwiek uwagi tą mniej bolącą ręką zaczął wędrować po jego skrzydłach, wiedząc że to dosyć słaby punkt. Dla niego każdy kto miał skrzydła był kimś wyjątkowym, bez względu na zachowanie czy rasę, i ma zamiar się tego trzymać i traktować nowego jak swój własny, prywatny skarb.
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach