Pokój nr 22.

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pokój nr 22.

Pisanie  Vox on Sob Maj 30 2015, 12:12

Ah te uczniowskie pokoje… Tyle wspomnień i refleksji. Któż wie, co będzie działo się również w tym pokoju, o białych ścianach, wzdłuż których biegnie gruby, czarny pas. Byle nie obhaftować tapety, nadzorcy pęknie żyłka. Jak to bywa w akademikach, nie ma co liczyć na pokój tylko dla siebie. Właśnie dlatego, by uprzykrzyć ci życie dziwnym współlokatorem, przy dwóch przeciwległych końcach pokoju stoją jednoosobowe łóżka z ciemnego drewna, z białą jak ściany pościelą. Na każde przypada po jednej szafce nocnej w tym samym kolorze co ramy łóżek. Zaraz przy posłaniu dla każdego z lokatorów postawiono małe biurko, jakby nie było to szkoła, trzeba się uczyć. Między łóżkami znajduje się wysokie okno z wnęką, na której można przysiąść. Okno jest tylko jedno, trzeba się podzielić. Lecz nie tylko okno jest jedyne w tym pokoju… Tak, właśnie tak. Musisz dzielić się dużą szafą znajdującą się naprzeciwko okna. Nie potrafisz? Więc co robisz w szkole koedukacyjnej?

~Riju Tasano
~Rayne Price


Ostatnio zmieniony przez Vox dnia Pon Cze 08 2015, 06:47, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Vox
Admin

Liczba postów : 254
Join date : 08/08/2012

Zobacz profil autora http://czerwona-brama.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Nie Cze 07 2015, 13:30

Riju w tym właśnie momencie wędrował po akademiku w poszukiwaniu przydzielonego sobie pokoju. Z wręcz dziwnym spokojem przemierzał korytarze, ba, całe piętra nie do końca orientując się w tym wszystkim. Nigdy nie był w takim budynku, tam, u niego wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Nawet zwykły klimat na zewnątrz go przytłaczał.
Zajęło mu jakieś trzydzieści minut aby ogarnąć że jego pokój na bank jest na drugim piętrze, po czym zaczęło się sprawdzanie który jest jego. Miał niezwykłe szczęście że w żadnym z pokoi jeszcze nikogo nie było, nagła wizyta jakiegoś gościa nie byłaby zbyt przyjemna. Zastanawiał się jak tu będzie, czy wytrzyma i tak o sobie gdzieś nie pójdzie, czy będzie musiał z kimś mieszkać, uczyć się, pracować, ogółem całe życie przeleciało mu przed oczami. Z impetem uderzył się dłonią w twarz i już po chwili trafił do swego nowego lokum, może i królestwa?
Po wejściu spokojnie rozejrzał się, zauważył że pokój jest pusty, obejrzał wszystko co się znajduje, a nawet wyjrzał przez okno. Może i nie było to jakieś zajebiste miejsce ale lepsze niż te, w których zatrzymywał się jeszcze kilka dni temu. Poprawił włosy, zdjął płaszcz którzy akurat miał na sobie, na szczęście gdyż idealnie złapała go ulewa, które uwielbiał, przez co też był cały mokry. Nie wzruszony tym faktem rozpoczął rozkładanie swoich rzeczy to do szafy, to gdziekolwiek indziej. Swoich rzeczy czyli ponad trzech "bagaży" z wszystkim co nikomu nie potrzebne, nie licząc ubrań i takich tam. Postanowił niedługo pójść gdzieś na miasto i wydać wszystko co podebrał po drodze.
Jednak zostało mu jeszcze czekanie na swojego ukochanego współlokatora. W myślach już zaczął sobie kreować co i jak, były to zbyt zbereźne rzeczy aby tak o to opisywać.
Cóż. Ostatecznie położył się na łóżku, przymknął oczy i jedyne co to sprawdzał ogonem wszystko na około, w nowym miejscu trzeba być wszystkiego pewnym.
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Jonathan Alder on Nie Cze 07 2015, 19:12

W sumie nie miał pojęcia dlaczego go przenieśli. W ostatnim pokoju czuł się wspaniale, a takie roszady były my nie na rękę, bo zrywanie plakatów jest niezwykle uciążliwe, zwłaszcza gdy demon próbuje nie uszkodzić ścian. Wszyscy wiedzą, że normalnymi paznokciami zerwać się tego nie da, a szpony zawsze zostawią ślady na ścianie!
Westchnął wspinając się po schodach na drugie piętro z rzeczami spakowanymi w sportową torbę i dwa kartony, z których wystawały zrolowane plakaty. Podszedł do drzwi z numerem 21 i westchnął, czym stłumił wielką chęć na nucenie "Bitch's Brew", bo przecież nie chciał na wstępie zrażać do siebie nowego współmieszkańca. Zajęte ręce nie wróżyły jednak dobrze reszcie operacji "przeprowadzka". Stając na jednej nodze drugą potarł się po łydce, a cała niestabilna konstrukcja, w której planował przenieść swoje rzeczy runęła na ziemię, po tym jak lekko się zachwiał. Demon przetarł twarz i westchnął tym razem w kontekście sytuacji, po czym wrzucił wszystko na powrót do kartonów i dziwnie zamotany przeprowadzką i całym tym upuszczeniem rzeczy zamiast do swojego pokoju wszedł do 22, nawet nie zwróciwszy uwagi na lekką pomyłkę. Stopą zatrzasnął drzwi i wszystkie swoje rzeczy rzucił na najbliższe łóżko. Wyciągnął plakaty, które w kartonie przecież mogły się pognieść i z troską ułożył je obok reszty bagaży. Dopiero po tej ważnej i skomplikowanej operacji rozejrzał się po pomieszczeniu, dostrzegając - w jego mniemaniu - swojego nowego współlokatora. Uśmiechnął się do niego przyjaźnie, co jak zawsze dało nieco odmienny od planowanego efekt, po czym wychylił się w stronę chłopaka i wyciągnął rękę.
-Cześć. Jestem Jon. -powiedział na przywitanie, bo współlokatorskie pogaduszki trzeba jakoś zacząć, a ten sposób był dobry jak każdy inny.
avatar
Jonathan Alder

Liczba postów : 31
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Nie Cze 07 2015, 19:22

Myśląc o... wszystkim nawet nie zauważył jak ktoś na luzie wbił mu do pokoju. Akurat zajmował się demolowaniem wszystkiego dwa razy dłuższym od siebie ogonem, ale cóż, trzeba się dostosować. Zlustrował go kilka razy nie mając chęci odpowiadać.
Podniósł się nieco i usiadł opierając się o ścianę. Pierwszy raz cieszył się mogąc użyć swoich instynktów i ogarnąć że jest demonem. Był ciekaw czy to jego nowy współlokator czy ktoś komu się nudziło i tyle, chociaż, jak dla niego nawet spoko. Przynajmniej nie żaden przypakowany gościu co by go jednym strzałem trafił a potem zgwałcił, o, był od niego wyższy nawet. Kolejny plus bycia w kij wysokim. Patrzył się na niego i obserwował, co jakiś czas przyglądając się pokojowi, który w ciągu kilku godzin leżenia zdążył kompletnie zniszczyć. Od tego odpoczywania aż się głodny zrobił, jednak tak od razu prosić... Nie. Prędzej pójdzie gdzieś w miasto i zaciągnie jakiegoś idiotę do alejki, tak, jak zawsze to robił. Te piękne czasy.
Z jednej strony chciał być kulturalny i jakoś zagadać, przywitać się, przedstawić, nie wiadomo kim dla siebie będą, chociaż u niego wszystko się tak samo kończy, z drugiej jakoś tak niechętnie. Wyobrażał sobie jakiegoś nieśmiałego aniołka a tu taka niespodzianka, wiedział że pewnie nie będzie łatwo. Znał wiele demonów, sam miał się za jednego z nich, i wiedział jacy są, nawet wyjątki. Machając ogonem nadal mu się przyglądał, zawsze jakiś ciekawy obiekt który doda do jego życia czegoś ciekawego. Po raz kolejny poprawił włosy i westchnął czując na swoim ciele mokre ubrania. Rozebranie się w takim momencie to chyba... jak dla niego to świetny pomysł.
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Jonathan Alder on Nie Cze 07 2015, 20:22

Jeżeli ktoś kiedyś próbowałby wkurzyć demona, to mógłby się od jego nowego kolegi uczyć. Nie ma to jak zlekceważyć kogoś, kto wbrew naturze drapieżnika powstrzymuje się od wysysania dusz...
Ale czego on oczekiwał. Ogoniasty był w połowie jak on. Ludzki aromat jest mocno wyczuwalny u mieszańców, więc i Alder mógł spokojnie wyczuć z kim rozmawia. A to, że wiedział wcale nie pomagało. Zwłaszcza w zderzeniu, że zwykle demony miały jako taki instynkt samozachowawczy i potrafiły ocenić kiedy nie powinny olewać wyciągniętej ręki. Przestał się uśmiechać i wbił spojrzenie w chłopaka, opuszczając rękę, jednocześnie mierząc mieszańca obojętnym spojrzeniem, szybko wyciągając wnioski.
Pierwszy był taki, że nie lubi tego gościa. Pozostałe oscylowały wokół tego, że gdyby nie to, że wkurwił go na starcie, to zamówiłby mu pizze... albo dwie. Dodatkowo jakaś nieznośna myśl w demonicznej podświadomości przekazywała przyjemną wizję złapania nowego kolegi za gardło i dorobienia mu pazurami szerokiego uśmiechu na ryju, żeby nie wydawał się taki ponury.
Ale oczywiście Jon szybko ją stłumił. Starał się nie obdzierać tapet, więc możliwe krwawe plamy na nich też nie były mu na rękę. Poza tym był takim dobrym mieszkańcem wielorasowego społeczeństwa... Ta.
Usta skrzywił w niemym wyrazie rozbawienia, po czym postanowił rozpakować rzeczy. Ściągnął buty, które bez większego strategicznego rozplanowania kopnął pod biurko, które od teraz postanowił zająć, po czym wziął sportową torbę i podszedł do szafy, by po prostu wysypać zawartość tak, by z kolei ona się nie wysypywała... Za bardzo. Wszystko upchnął ręką, coby było optymalnie, następnie przeszedł do kartonów, wybierając z nich książki i rzucając je na biurko.
avatar
Jonathan Alder

Liczba postów : 31
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Nie Cze 07 2015, 20:32

Riju spokojnie przyglądał się demonowi dobrze wiedząc że go zdenerwował. Tak bardzo ryzykował wszystko co miał, całe swoje życie, aby upewnić się jak można kogoś wkurwić. I dobrze, dla niego świetnie.
Nie wiedział co zrobić z tymi wszystkimi ubraniami, rozebrać się nie można, przebrać też nie, żadnego kąta aby się schować nie było, a nowy "współlokator" chyba nie był skory pomóc widząc jaki to on przemoczony. Aż mokry. Ostatecznie olał i zaczął starannie głaskać ogon, nie był z niego zadowolony, ale też nie chciał go chować, kto wie czy nie przydałby mu się w ostatecznej sytuacji. Na przykład gdyby ten jegomość nie wytrzymał i mu przywalił, cóż, i tak będzie sobą. Ciekawiło go ile czasu zajmie mu doprowadzenie go do stanu wkurwienia i kiedy dostanie w łeb. Za co się odpłaci oczywiście.
W tej sekundzie, po skończeniu męczenia ogona, wyobrażał sobie różne rzeczy przyglądając się demonowi. Czuł się trochę do niego podobny, chociaż jakoś bardziej pasował do anioła niż takiego jak on sam. Nigdy nie musiał być tak blisko z jedną z istot których nienawidził i których nie lubił ani krwi, ani ciała, ani czegokolwiek innego. Dla niego wszyscy byli odrażający, tacy sami, żadnych małych, niewinnych... Ale czego on oczekiwał, że ledwo przyjdzie i już mu pod kołderkę wskoczy? Nie ma tak łatwo, nawet jeśli się na niego skusi wie, że to będzie trudne, chyba że należy do takich jak on. Wesoło.
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Jonathan Alder on Nie Cze 07 2015, 20:51

Problem z dwoma drapieżnikami zmuszonymi do koegzystencji jest taki, że zawsze wiedzą, że jeden drugiego obserwuje. Zakładając, że jeden z tychże drapieżników miał od co najmniej piętnastu minut niezwykle wielką potrzebę przyłożenia temu drugiemu, to fakt, że czuł się obserwowany wcale mu nie pomagał tenże chęć stłumić. Kiedy tylko ostatnia książka trafiła na biurko blondas stwierdził, że tymczasowo tego rozpakowywania wystarczy. Co za dużo, to niezdrowo, więc usiadł na łóżku w lekkim rozkroku i podparłszy się na rękach wbił wzrok w oczy mieszańca.
Demony mają tę nieprzyjemną zdolność nie-mrugania, gdy nie chcą, więc spokojne, srebrne oczy, lekko świecące w cieniu, który padł na twarz chłopaka, skierowały się na pysk drugiego demona.
- Jesteś mokry, bo lubisz być mokry, czy dlatego, że się mnie wstydzisz, Cukiereczku?- zapytał spokojnym, donośnym głosem, jedynie ostatni wyraz przesycając szyderczą nutą.
Oczywiście, że wyzywał chłopaka. Chciał zobaczyć jak odwraca oczy albo mruga. Jak uznaje jego wyższość, jak ucieka z podkulonym ogonem. Chciał mieć poczucie dominacji, nad tym wkurzającym gościem.
Albo rozerwać mu gardło.
Gdyby taka sytuacja miała miejsce za czasów "przed pokojem", jeden z nich już dawno leżałby martwy. A jonathanowa pycha dumnie przepychała się w jego świadomości do głosu, by wykrzyczeć, że on w tym momencie czyściłby pazury z wnętrzności mieszańca.
Oczywiście demon panował nad swoją chorą żądzą zabijania.
Każdy piekielny obecnie nad nią panował, co nie znaczy, że jej nie czuli.
avatar
Jonathan Alder

Liczba postów : 31
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Nie Cze 07 2015, 21:02

Ledwo powstrzymał się przez roześmianiem.
-Chciałbyś- mruknął ze słyszalną pogardą w głosie. Śmieszyły go takie zabawy ale ten drugi chyba nie traktował tego tak samo. Nikt tego tak nie traktował, demony chyba już takie były. Przynajmniej będzie się z kim bawić i z kogo śmiać w duchu. Poprawiony humor dobrze widać było po ogonie który teraz latał sobie swobodnie we wszystkie strony.
-Poza tym, kto nie lubi być mokry? To taka pomoc...- Uśmiechnął się patrząc na okno za którym powoli robiło się ciemno. Oczywiście nie oznaczało to że wygrał, nie będzie uległy dla jakiegoś malucha który myśli że ohoho, jest silny i wszystko może. Nie miał w zwyczaju atakować ewentualne materiały czy obiekty do obserwacji jednak nadal nie będzie dawał mu za wygraną. Niby hybryda ale to nawet lepiej, umiejętności demona i wkurwiające cechy każdego człowieka były w stanie zrobić wszystko.
Powoli robiło się ciemno a jego źrenice powoli zaczynały robić się coraz węższe. Nie miało dla niego znaczenia jakie będzie padało światło, jednak to nocne zawsze było świetne. Wszyscy wtedy są ślepi a on widzi jak za dnia, a nawet lepiej. Poprawił włosy, podciągnął spodnie i po podniesieniu się ostatecznie zbliżył się do tego cholernego okna z chęcią rozejrzenia się po okolicy. A ogon go już wkurwiał więc go schował, w razie czego zawsze zostaje "to coś", do ochrony.
Ale po co sobie zabawki niszczyć.
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Jonathan Alder on Nie Cze 07 2015, 21:18

Na odpowiedź chłopaka uśmiechnął się szeroko, niebezpiecznie, tak, że można było ujrzeć zęby białego. Nagle zrozumiał, że wszystkie hybrydy muszą być tak samo wkurzające, ponieważ odmówione im było przebywanie w piekle, które jak nic innego potrafiło nauczyć dobrych manier. Zwłaszcza, gdy za brak ukłonu dla kogoś wyższego rangą po prostu traciło się coś cennego. Życie, bachora, albo kutasa. W piekle obowiązywało skomplikowane poczucie humoru.
Śmigający gdzieś w pobliżu ogon sprawiał, że miał ochotę za niego złapać i zrobić coś zabawnego. Jeżeli mieszaniec sypiał w nocy, to Jonathan z radością zawiązałby na tym ogonie kilkadziesiąt kokardek. Różowych. Pasowały by do tego Cukiereczka.
Kiedy tylko tamten się poruszył oczy demona podążyły za nim. Pionowe źrenice i ogon. Zastanawiał się nad mocami tego osobnika. Kiedy zapadł zmrok i jego oczy na dobre rozjarzyły się w ciemności na buźce znów wykwitł mu uśmiech. Ponieważ jego niedoszły rywal odtrącił zaproszenie do walki o dominacje Jonathan mógł pobawić się w każdy inny sposób. Zważywszy na to, że jego współlokator miał zmienne źrenice, w przeciwności do niego, mógł pobawić się światłem.
Żyrandol umieszczony pod sufitem zaczął migać, raz po raz oświetlając pomieszczenie i znów topiąc je w mroku zachodu. Przy rozjaśnieniu łatwo było zauważyć rogi i skrzydła, które pojawiły się u białowłosego demona, kiedy niewinnie dostarczał energii do żarówki.
Czarne pazury lekko podrapały świeżą pościel, a demon po prostu walnął się na łóżko dalej bawiąc się oświetleniem.
avatar
Jonathan Alder

Liczba postów : 31
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Nie Cze 07 2015, 21:28

-Chyba nie myślisz że to na mnie działa- zaśmiał się cicho i otworzył okno aby potem nieznacznie się z niego wychylić. Jebane spodnie cały czas mu się zsuwały ale chuj, ewentualnie drugi będzie miał darmowy striptiz, jemu to latało. Gdy na niego spojrzał od razu zauważył to, czego nie chciał widzieć. Jak taki śmieć mógł mieć coś, o czym sam marzył.
Widać było niezadowolenie na jego twarzy, instynkt podpowiadał mu aby znowu pobawić się w lekarza, a spodnie aby pokazać dominacje. Ten to ma życie.
Nadszedł dla niego czas zastanowień. Co robić, czego nie robić. Czy dalej go wkurwiać, czy dać sobie spokój i iść spać, czy może od razu go zajebać a ze szczątków zrobić sobie jakąś zajebistą biżuterię. Jednak zrezygnował z tych idiotyzmów i opierał się o ramę okna przyglądając się demonowi. Jakoś trudno było mu zachować spokój w takiej sytuacji, cieszył się że ma się na kogo lampić, z kim ewentualnie pogadać, wymienić się poglądami. Gdzieś tam w głębi był człowiek, zjebany przez życie, który bardziej strach odczuwał sympatię do innych. Zwłaszcza tych podobnych którzy mieli to, czego on nie miał a co chciał, ale i tak nie dostanie.
Przestawała mu się podobać taka zabawa, bo co, teraz będą się ciągle denerwować? Czy może w nocy jednak wejdzie mu pod kołderkę i pokaże co potrafi jako ten lepszy? W jego odrębnym świetnie dominacja była czymś gorszym. W końcu ten na górze często musi się starać aby zamoczyć, bo ten niżej ma wszystko gdzieś.
A sam byłby w stanie tyle w zamian zaoferować.. Tak bardzo by sobie ulżył...
Już zaczynał wyobrażać sobie te wszystkie sceny, prawie jakby były naprawdę. I dopiero po czasie przypomniał sobie że jest głodny, ale cóż mógł zrobić. Ten drugi pewnie i tak zacząłby go denerwować i sam upuściłby sobie trochę krwi, jednak ta demonów jest na tyle okropna że i tak by to nie ruszyło. Szach mat.
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Jonathan Alder on Nie Cze 07 2015, 23:17

-Gówno mnie obchodzi co na ciebie działa, a co nie, mieszańcu. I przestań kapać na jebaną podłogę, bo zaraz sam się tym zajmę. - na demonstrację o co mu chodziło, machnął skrzydłem, posyłając na chłopaka strumień gorącego powietrza. Ta, ognie piekielne to wspaniała rzecz. Zawsze można rozpalić grilla, wysuszyć mokre jeansy, czy spopielić wrogów.
Kiedy chłopak się wychylił Jon przestał bawić się światłem, ale zostawił je zapalone. W sumie po co w ogóle zaczynał droczyć się z tym mieszańcem? Czy to miało jakiś sens? Do czego chciał doprowadzić?
Spojrzał jeszcze raz na plecy chłopaka i po prostu wstał z łóżka, rozprostował skrzydła i następnie schował piekielne przymioty. Światło na moment zgasło, ale podszedł i ręcznie uderzył we włącznik światła, by zaraz potem podejść do reszty swoich rzeczy. Wyciągnął średnich rozmiarów nowoczesną, czarną wieżę stereo, którą ustawił na krawędzi swojego biurka. Na chwilę zanurkował w przestrzeni między meblami a ścianą i podłączywszy sprzęt wygrzebał z kieszeni telefon. Podpiął wszystko i nastawił odtwarzanie na losowe. Po chwili z głośników popłynęły melodyjne "Devil's Got A New Disguise" Aerosmith, co wywołało uśmieszek na demonicznym ryju i lekkie machanie łbem. Wygrzebawszy z jednego kartonu taśmę klejącą chwycił pierwszy z brzegu plakat i przyłożywszy go do ściany kolejno odgryzał fragmenty taśmy, by przytwierdzać nią czasy świetności swojego ukochanego zespołu do ściany.
Czasami cholernie się cieszył, że większość rockmanów łamała takie gro przykazań, że musieli trafić do piekła. To dawało nadzieję na kilka naprawdę miłych koncertów.
Po przytwierdzeniu pierwszego z plakatów wstał i zaczął przyglądać się, czy aby na pewno wszystko jest tak jak powinno.
-Równo? - rzucił w przestrzeń, teoretycznie do współlokatora, chociaż tak naprawdę miał głęboko w czterech literach, czy ten mu odpowie, czy nie. Znów klęknął sobie na łóżku i po raz kolejny odrywał fragmenty taśmy, by jako kolejny przywiesić plakat z trasy promującej album "Pump". Jednocześnie, wypluwając kolejne fragmenty taśmy podśpiewywał.
-No angel wings more like the devil...- łapskiem wyrównał plakat i przykleił jeden z rogów na dole, dokładnie w miejscu, na którym uprzednio naklejona była taśma. - If you need love with no condition...Let's Do the Do honey. I'm on a mission.
Podśpiewując zakleił ostatni róg i znów podniósł dupsko z łóżka, by sprawdzić, czy wszystko jest równo. Jeżeli chodziło o plakaty był cholernym pedantem. Tak jakby koszulki z zespołem nie były wystarczającym wyrazem miłości. Westchnął i przeczesał włosy palcami, by następnie założyć je za uszy, co nie miało większego sensu przy machaniu głową, ale przynajmniej na chwilę sprawiało, że białe kłaki nie wpadały mu do oczu.
avatar
Jonathan Alder

Liczba postów : 31
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Pon Cze 08 2015, 06:11

-Spierdalaj- mruknął cicho i dalej siedział sobie w oknie. Słysząc jakąś muzykę od razu użył swoich zajebistych umiejętności i zatkał sobie uszy od środka, cóż, ewentualnie ogłuchnie. Nie wzruszały go ludzkie zapędy innych, lubienie muzyki i jakichś grup też jest ludzkie, zbyt ludzkie, ale co on mógł. Ostatecznie jak się wkurwi zmieni pokój i pozamiatane.
Niby szła noc a nie czuł jej tak mocno jak zazwyczaj, wszystko tutaj było inne, jakieś takie dziwne, i nie mógł się przyzwyczaić. Co jakiś czas spoglądał na demona tylko uświadamiając się w myśli że w taki sposób bycia daleko tutaj nie posiedzi. Wiedział już co zrobi na koniec przedstawienia aby go skąd wykurzyć ale tego nie zrobi, mógłby być zbyt przydatny.
Słysząc drugie zdanie i to jak chyba zaczyna mu odwalać odpowiedział tylko uśmieszkiem, i bez zastanowienia zdjął koszulkę, która była najbardziej mokra, po czym wyrzucił ją za okno. Chuj, kupi nową, w końcu już ma za co. W końcu często tak łaził a nie chciał pokazywać jakiejś uległości, wstydu, może on po prostu na przykład nie chcieć aby ktoś go widział, ale jak już nawala w niego jakąś mocą to przesada. Jakby on sam mu przywalił...
Nie, obiecał sobie że nie będzie używać mocy na kogoś, z kim mógłby się równać. Pogodził się z tym faktem i dalej pusto patrzył gdzieś daleko. Podziwiał widoki i takie tam.
-Ciekawe ile jeszcze- powiedział sam do siebie, nawet nie wiedząc czy powiedział bo niczego nie słyszał, odwrócił się od okna i położył na łóżku kątem oka przyglądając się demonowi. Przez chwilkę dosłownie myślał dlaczego kogoś takiego do niego przydzielono, czy nie było jakichś barier w tym wszystkim? Silnych nie można trzymać z silnymi bo w końcu nie wytrzymają, a jeśli jeszcze każdy z nich chce dominować to koniec świata. Cóż, sam poczeka aż do niego przyleci i zacznie prosić.
Nie obchodziło go to, co demon lubi, nigdy za bardzo nie widział ludzkich zachowań u takich, a tu co. Jeden z wyjątków. Demony zabijają, chcą krwi, trupów, a ten właśnie był sobie obok i bawił się w jakieś głupoty. W tych czasach nie ma czasu na zabawy w ludzi, nawet jeśli jest się pokojowo nastawionym i tak znajdzie się ktoś komu odwali i nie będzie się tego trzymać.
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Jonathan Alder on Pon Cze 08 2015, 09:50

Nawet na hybrydę nie patrząc wystawił mu środkowy palec prawej łapy. W ludzkim świecie idealne było nie tylko bogactw językowych mogących posłużyć za obraźliwe, ale również gestów idealnie do takich sytuacji pasujących. Czasami nawet pomysłowość człowieka do takich rzeczy kazała się demonowi zastanowić, czy aby na pewno to oni są najpodlejszą z istniejących nacji. Ale oczywiście znajdą się tacy, co powiedzą, że zło w człowieku to i tak wina diabła. Ta. Bo każdy jest podłym sukinsynem i mówi we wszystkich wymarłych językach. Jakby nie mieli ważniejszych rzeczy do roboty.
Ten striptiz dla ubogich pominął milczeniem, nawet nie zwracając na niego zbytniej uwagi. Grunt, że ogoniasty przestane chlapać na podłogę.
Dokończył wieszanie plakatu i resztę rzucił do kartonu, który zestawił z łóżka. W ten sposób się nie pogniotą, a jemu nie chciało się już miotać. Kopnął karton nieco pod ścianę i wyciągnął się na łóżku, jednocześnie sięgając łapą w tył, po jeden z podręczników. Bezbłędnie trafił na opasłe tomiszcze historii piekła. Ściągnął podręcznik i trzymając go nad ryjem szybko zaczął przesuwać kartki. Pamięć fotograficzna na nic się nie przydawała, zwłaszcza, że on nigdy nie mógł się skupić na tych idiotycznych informacjach pod tytułem kto z kim jakie przymierze, cyrograf i na czym polegała umowa. Jutro będzie potrafił to wyrecytować, ale za tydzień na sprawdzianie i tak we łbie będzie miał jedynie beznadziejnie nieprzydatne anegdotki zapisane na marginesach przez poprzednich właścicieli książki. W sumie nie dziwił się temu. Lekcje z tego przedmiotu były tak cholernie nudny, że każdy zacząłby coś bazgrolić na marginesach.
Aszmodai na tysięczne urodziny zrobił imprezę obejmującą cały Dziewiąty Krąg... Przeczytał i uśmiechnął się do siebie. Zgnilec potrafił imprezować, nie ma co. Cholernie żałował, że jeszcze wtedy nie było go w krainach piekielnych, zwłaszcza po małym dopisku na następnym marginesie, że właśnie na tej imprezie Lewiatan spłodził swoje małe potwory. Jon nigdy nie spodziewałby się, że ktokolwiek da się puknąć potworowi morskiemu, ale piekielne imprezy mają właśnie takie rzeczy do siebie. Głos współlokatora olał. Skąd on, do cholery jasnej, miał wiedzieć o co świrusowi chodzi?
No chyba, że o czas śmierci. w takim wypadku Jon zawsze może mu pomóc i coś określić. A przy okazji dać w pysk. Nie mógł się już doczekać tych pieprzonych lekcji z magii i walki. Miał ogromną potrzebę przywalenia komuś. Albo pójścia na imprezę. W każdym razie musiał zużyć energię. Tę nagromadzoną od dawna i tę negatywną, którą zebrał w ciągu ostatnich kilkudziesięciu minut.
avatar
Jonathan Alder

Liczba postów : 31
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Pon Cze 08 2015, 14:30

-W ogóle co ty tu robisz, co?- mruknął nadal na niego się patrząc. Wiedział że jak coś nie zacznie się dziać to po prostu stąd wyjdzie i pójdzie gdzieś daleko. Kij z tym to tu przyniósł, i tak naznosi w nowe miejsce jeszcze więcej, jeszcze bardziej nieprzydatnych. Cały czas po głowie łaziły mu dziwne, myśli, powoli miał ich dosyć co było po nim nawet widać. Nienawidził w sobie tego ciągłego myślenia, jak na siebie był zbyt mądry, zbyt wiele rzeczy wiedział aby sobie spokojnie żyć. Na każdym kroku co innego, inne śmiecie które pakuje do siebie, i których chce mieć coraz więcej.
Kończyły mu się pomysły na cokolwiek więc powoli szykował się do spania, jednocześnie czekając na jakąś bajkę na dobranoc w postaci odpowiedzi na pytanie. Chciałby aby ten drugi na coś mu się przydał, chyba nie mają zamiaru tak siedzieć i nic nie robić, albo nawzajem się denerwować, rzucać suche docinki i inne takie. Za mało był wśród tych ludziopodobnych aby wiedzieć co będzie dalej, jak reagować na to co będzie robić i czy sam nie powinien czegoś zrobić. Czegoś zacząć.
W końcu noc to idealna pora na różne ciekawe i fajne rzeczy, na przykład spanie. Nie lubił ani spać, ani odpoczywać, ale co innego im zostało? Przynajmniej zapomni o tym cholernym głodzie który ciągle go gnębi, ma już dosyć.
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Jonathan Alder on Pon Cze 08 2015, 19:32

Pytanie sprawiło, że odłożył książkę na swoją klatkę, tak by nie zgubić czytanej strony. Jakoś nie mógł przemóc tego dobrego wychowania i po prostu spojrzał an pytającego.
-Leżę, czytam. Ogółem to egzystuje. Nic wielkiego. - mruknął, po czym westchnął. Miał odpuścić. Nie chciał mu zrobić krzywdy.
A właśnie, że chciał. Cholernie.
Ale nie ma zamiaru robić. Jon szybko uspokoił demoniczne myśli i szybko mrugnął. Poprawił walające się po łóżku włosy odrzucając je do tyłu tak, by w większości leżały na poduszce.
-Robili jakieś roszady z pokojami i kazali mi zbierać manatki i pakować dupę do dwadzieścia jeden. To jestem.- powiedział nad wyraz spokojnym głosem i przerzucił ręce pod głowę, ponieważ poduszka wydała mu się zbyt niska. Nie był zmęczony. Nie bywał zmęczony. Spał najwyżej z nudów. Cała ta cholerna regeneracja organizmu mogła u niego przebiegać z aktywną świadomością, ale przez tłumy ludzkich istot w szkole i tak ogłaszali ciszę nocną. Więc leżenie przed jej ogłoszeniem wcale nie było mu na rękę. problem w tym, że teraz najciekawsze, co mógłby robić to dalsza rozmowa z chłopakiem albo nauka historii. Zaczął machać lewą stopą
Nudy, nudy, nudy, nudy.
A podobno nie należy wybierać między mniejszym, a większym złem...
-A ty co tu robisz? - zagadnął. Diabli i anieli, dokonało się! Mniejsze zło zostało wybrane! Nie żeby naprawdę go to interesowało. Po prostu bardzo nie interesowała go historia. I bardzo nie chciał się nudzić w ciszy, której teraz nawet Aerosmith nie dałoby rady zagłuszyć.
avatar
Jonathan Alder

Liczba postów : 31
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Pon Cze 08 2015, 19:43

-Sam nie wiem, chyba próbuję jakoś przeżyć, może coś znaleźć- odpowiedział na pytanie demona dalej rozmyślając. Myśląc że może zaczną normalnie rozmawiać od razu odechciało mu się spać, jak na razie nikogo w najbliższych kilku, kilkunastu pokojach nikogo nie było więc żaden problem jak trochę sobie posiedzą. Chyba udało mu się zauważyć to "odpuszczenie" co oznaczało pewnie koniec wojny, i dobrze, teraz już nie chciało mu się z nikim nawalać.
Dalej się na niego lampił, coraz bardziej nachalnie i z coraz gorszymi myślami, na pewno nie dotyczącymi śmierci i innych takich. Zrobiło mu się nieco zimno ale co z tego, nic nie mógł zrobić a zakładanie nowej koszulki nie miało sensu, tylko by się zmarnowała, bo jakby nie patrzeć nadal był mokry, tak samo jak teraz całe łóżko na którym już chyba sobie nie pośpi.
-To mi wyszło to spanie...- niezadowolony podniósł się i usiadł gdzieś na podłodze po czym znowu wyciągnął ogon i zaczął się nim bawić. Nie widział niczego innego co mógł robić, więc ostatecznie sięgnął do jednej z toreb i wyciągnął niedokończoną figurkę z kości jakiegoś idioty który po drodze się napatoczył. Chciał ją jak najszybciej skończyć i dodać do swojej wielkiej, niezliczonej kolekcji walającej się gdzieś po świecie. Po tym wyciągnął jakiś tam nóż znikąd i rozpoczął rzeźbienie, jednocześnie nie spuszczając z oczu demona, niby już wszystko dobrze ale bezpieczeństwa nigdy za wiele.
Nie pamiętał kiedy ostatnio się tym zajmował, ostatnie kilka tygodni przełaził szukając schronienia i nie było czasu ani chęci na polowania, więc i zdobywanie materiałów, które najlepsze pochodzą od świeżych ciał. Normalnie nigdy nie przyznałby się do grzebania w trupach ale musiał mieć jakieś zajęcie, a to co robił wychodziło mu nawet ładnie.
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Jonathan Alder on Pon Cze 08 2015, 21:31

Przeżyć... Wszyscy w jakiś sposób chcieli przeżyć. Ale co to za życie, skoro i tak wszystko sprowadza się do prozaicznego "tu i teraz", a to "tu i teraz" z kolei opiera się na nikomu niepotrzebnym leżeniu... Skrzywił się, do swoich myśli. Filozofowanie nie wróżyło niczego dobrego. Po takich przemyśleniach demony zwykły inspirować ludzi do pisania tragedii o umierających kochankach, albo do malowania obrazów z demonami w tle. I potem zawsze wychodziły jakieś scysje... Płonący heretycy to słaby widok, zwłaszcza gdy miało się co do palonych inne plany. Ale niech się dzieję wola nieba. Ta.
Przetarł ryj. Zaczynało mu odwalać, przez nadmiar energii zaczynał świrować.
I pewnie jego rozmyślenia trwałyby nadal, gdyby nie specyficzny zapach... Starego szpiku kostnego? Usiadł w takim tempie, że wydawać się mogło, że nigdy nie leżał i jedynie szelest włosów po poduszce zdradzał jakikolwiek ruch z jego strony.
O słodka ambrozjo. Odór śmierci unoszący się znad "zabawki" bruneta był niemal namacalny. Właśnie tak pachniały kręgi piekielne. Demonem i śmiercią. Siarka była jedynie mitem na potrzeby filmowe i wszyscy powinni być tego świadomi, ale to...
O słodka ambrozjo, to nagłaśniało wszystkie złe myśli w jego głowie, nawoływało do czegoś okropnego, przerażającego i stanowczo mocno poza zawartym pokojem.
-Skąd to masz? - wykrztusił, mocno zaciskając zęby i dłonie. Nie miał zamiaru pozwalać swoim pierwotnym instynktom na zmienianie jego wieloletnich postanowień. Do cholery jasnej! Nie miał zamiaru tracić nad sobą panowania! Ale ileż może żyć potomek wszystkiego, co złe, bez kultywowania rodowych tradycji?
avatar
Jonathan Alder

Liczba postów : 31
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Wto Cze 09 2015, 16:40

-A skąd mógłbym to mieć?- powiedział do demona powoli zaczynając ryć w kości różne wzory, podobne do tych na rękach. Trochę się na tym wzorował, za każdym razem gdy rzeźbił przypominał sobie moment kiedy zgodził się na tą skaryfikację, chyba podczas jakiejś imprezy. Niby żałował bo nie wyglądało to zachęcająco, ale z drugiej strony, jak na pół demona, nawet nieźle.
-Zabrałem komuś komu nie było to już potrzebne- uśmiechnął się dalej "pracując". Kto wie czy potem nie sprzeda swojego cuda gdzieś na targu? Nikt nie będzie pytać skąd ma, tylko za ile opyli. Zarobek dobra rzecz, będzie za co nowe ubrania skombinować. Teraz bardziej był ciekaw umiejętności "kolegi", niby instynkt podpowiadał że mogą być podobni, ale sam tak bardzo nie ukazywał co potrafi, no oprócz ogona, którym nadal gdzieś tam wędrował. Już nawet nie chciało mu się nim sterować, mógł robić co chce, i jak chce. To źle się skończy...
-W końcu jak ktoś umiera już niczego nie potrzebuje...- westchnął tylko przenosząc, na sekundkę, wzrok na okno za którym było już kompletnie ciemno, a na szybach widać było krople deszczu. Jak on lubił deszcz, co z tego że tyle tracił a jego umiejętności były zerem, ale przynajmniej widział więcej od reszty. Świetna ucieczka, gdy wróg nic nie widzi i jest równocześnie zalewany wodą co chwilę.
Zaciekawiła go reakcja demona, czyżby podobało mu się jego dzieło? Czy może coś innego? Sam niczego od tego nie wyczuwał, dla niego to tylko zajęcie i niepewna forma zarobku. Jednak nie chciał pytać, co go to obchodziło?
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Jonathan Alder on Wto Cze 09 2015, 19:08

Coś w jego głowie krzyczało, darło się, wierzgało i próbowało uzewnętrznić swoje pragnienia. Podobno najtrudniejsze walki każdy toczy sam ze sobą, ale to do cholery była już lekka przesada!
Zabrał komuś kości. Zabił. Zbezcześcił zwłoki. A ty tylko siedziałeś w pieprzonym akademiku! Jak śmiesz zwać się demonem, skoro byle mieszaniec podejmuje się działania a ty tylko...
-Cisza. - syknął do siebie, przykładając zaciśniętą dłoń do głowy. Osiągnął nowy szczyt bicia się z myślami. Szkoda, że nie wręczają za to żadnych nagród.
Wstał z łóżka z tą swoją prędkością i znów rozłożył skrzydła. Żarówka rozjarzyła się mocniej, chociaż nie miał tego w planach. W sumie nic z tego nie miał w planach. On na początku chciał się tylko pouczyć historii. Naprawdę.
Wyciągnął rękę w stronę chłopaka.
-To co robisz to wykroczenie przeciwko uznanym przez wszystkich prawom. Twoje zachowanie wzbudza moją pogardę i nie chcę o tym słyszeć nigdy więcej, mieszańcu. Znaj moją łaskę dla twej demonicznej części... Nikomu nie powiem, ale jeżeli będę świadkiem czegoś takiego jeszcze raz, to cię zabiję.- jego głos już nie był normalny. Każde słowo zdawało się błaganiem i rozkazem, krzykiem i szeptem, sprawiało, że każdy je słyszący wierzył w nie bezgranicznie. Własnie tym głosem od zarania kuszono ludzi i właśnie tym głosem przekonywano ich o potędze demonów. I właśnie tym głosem Jon postanowił pożegnać się z tym cholernikiem przed sobą. Machnął dłonią, a piekielny płomień szybko zajął figurkę chłopaka, w kilka sekund zamieniając ją w popiół. W następnej sekundzie jedynie trzasnęły drzwi, po tym jak wyszedł z pokoju.
I po tym jak wryło go w ziemię, kiedy zobaczył przed sobą drzwi do pokoju 21.
Obejrzał się za siebie i zobaczył, że do tej pory próbował mieszkać w nieswoim lokum...
-Ja pierdolę... -mruknął tylko, po czym wrócił do pokoju, z którego przed chwilą wyszedł.
-To wcale nie jest dwadzieścia jeden. - powiedział niczym największa oaza spokoju, z kamienną miną, by następnie szybko przy pomocy pazurów odkleił plakaty. Spakował rzeczy, chwycił w garść buty i skierował się do siebie.

[z/t]
avatar
Jonathan Alder

Liczba postów : 31
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Rayne on Sro Cze 10 2015, 19:00

Ray szybkim krokiem przemierzał korytarz. Był zmęczony i bolała go głowa. Nie przypuszczał nawet, że dotrze na miejsce o tak później porze. Aura wyjątkowo mu nie sprzyjała. Zwykle deszcz był dla niego całkiem obojętny, wahania ciśnienia jednak już nie. "Jakie to ludzkie..." pomyślał ze złością. Racja, był czystej krwi aniołem, ale niektóre z jego zachowań zdawały mu się przerażająco podobne właśnie do reakcji ludzkiego organizmu. "...no ale mówi się też, że tylko ludzie mogą być kalekami" ciągnął swoją myśl, mimowolnie poruszając skrzydłami opartymi na metalowym stelażu. Skrzywił się lekko. Czuł, że jego pióra przemokły i zdecydowanie nie podobał mu się taki stan rzeczy.  
Po drodze zastanawiał się czy w ogóle spotka kogoś w swoim nowym pokoju. Nikt wcześniej nie raczył go o tym poinformować. Szczerze go ciekawiło, co też przyniesie miejsce takie jak to. Niezbyt często ruszał się ze swojego domu. Wszelkie potrzeby potrafił zaspokoić we własnych czterech ścianach. Tak przynajmniej było do niedawna. Dopiero od jakiegoś czasu zaczął dostrzegać, że nauka, wynalazki i wszystko to co dawało mu szczęście, nie zaspokaja go już w pełni. Westchnął stając przed jednymi z drzwi.
-Witaj nowa rzeczywistości - mruknął do siebie ledwo słyszalnym tonem.
Upewnił się dokładnie, że numer wypisany na framudze drzwi pokrywa się z tym, który miał na nowo otrzymanym kluczu. Delikatnie nacisnął klamkę, a ona o dziwo ustąpiła. Drzwi uchyliły się z lekkim skrzypnięciem. Był to jasny sygnał dla anioła, że ktoś jednak znajduje się w środku. Rayne musiał przyznać, że miał co do tego mieszane uczucia, postanowił jednak nie zwlekać dłużej.
Przestąpił próg, a tuż za nim wjechała ogromna walizka. Chłopak miał przy sobie jeszcze torbę podróżną i obowiązkowo, czarną teczkę. Rozejrzał się po pokoju, a dostrzegając swojego nowego współlokatora lekko kiwną głową.
-Cześć, czy raczej... Dobry wieczór - mruknął, próbując jakoś ogarnąć się ze swoimi rzeczami. Szczerze mówiąc pochłonęło to niemal całą uwagę chłopaka. Nie zorientował się nawet, że jego nowy współlokator jest demonem.


Ostatnio zmieniony przez Rayne dnia Sro Cze 10 2015, 19:22, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Rayne

Liczba postów : 6
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Sro Cze 10 2015, 19:16

Był nieco zszokowany i rozbawiony tym co się przed chwilą stało. Ktoś, kto nie był jego współlokatorem, wbił mu do pokoju, prawie go zdenerwował, chciał zdominować, a na koniec zrobił jakieś przedstawienie i po zniszczeniu jego własnego dzieła tak o sobie poszedł. Przez niego miał teraz całe poranione ręce, i to mocno, a przez bycie tym pół- regeneracja nie działała u niego tak szybko. Po dojściu do siebie powoli zaczął zlizywać krew z obu dłoni, a cienie powoli pomagały mu wszystko zagoić, podczas gdy ogon na luzie latał sobie po całym pomieszczeniu.
Oczywiście usłyszał i nawet zauważył kogoś nowego, ale teraz go to nie interesowało. Bardziej starał się uspokoić swojego niemałego "przyjaciela" i powstrzymać go przed wybiciem jedynego okna i rozwaleniem wszystkiego wokoło. Niedługo znowu będzie musiał sam się nim zająć, a co normalnego można robić z kilkumetrowym ogonem który tylko by niszczył lub dobierał się do niewinnych istot? Dobre pytanie.
-Ta, dobry...- mruknął zły, bardzo zły, i niezadowolony sytuacją. Za dużo wrażeń jak dla niego, powoli był senny, głodny, od światła oczy mu wariowały a nie mógł wstać bo bez wyleczonych ran to dużo sobie nie może. Nawet instynkty powoli wysiadały. Normalnie, gdyby wyczuł coś takiego od razu byłby koniec świata i nowy współlokator już leżałby w kałuży krwi z powyrywanymi kośćmi i wszystkim innym co można sprzedać.
Hm, właśnie stracił coś, co mógłby sprzedać i zapewnić sobie przeżycie na kilka następnych tygodni. Zastanawiał się czy gdzieś mogliby krew sprzedawać, przydałoby się....
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Rayne on Sro Cze 10 2015, 20:21

Ustawiał swoje rzeczy po kątach pokoju. Nie miał dziś ani ochoty, ani najmniejszego zamiaru na rozpakowywanie się. Walizka została ustawiona przez niego pod ścianą, torba natomiast wrzucił pod łóżko. Walizkę delikatnie położył na pościeli. Ona również zamokła. Drżącymi dłońmi otworzył ją. Na szczęście wszelkim zapiskom, szkicom, planom i obliczeniom znajdującym się w środku nic złego się nie stało. Odetchnął z ulgą.
Był naprawdę zmęczony i niestety z każdą chwilą odczuwał to coraz mocniej. Nie zważając na nic położył się, czy raczej bezwładnie opadł na łóżko. Wtedy też miał wrażenie, że jakiś bliżej niezidentyfikowany obiekt latający mignął mu przed oczami. W pierwszej minucie nic do niego nie docierało. Dopiero później podniósł się gwałtownie siadając na łóżku. Zobaczył, że owy obiekt nie był jedynie wytworem wyobraźni anioła. Jego rasa nie może mieć takich ogonów. Ludzi też nigdy by o to nie podejrzewał. Nagle w głowie mu zaświtało, a on sam poczuł jak oblewa go zimy pot, a z ciała uchodzi całe zmęczenie, powoli zastępowane adrenaliną we krwi. Zamrugał kilka razy mając nadzieję, że to co widzi jest jedynie przywidzeniem. Niestety, było zupełnie inaczej. Wydał z siebie cichy, bliżej nieokreślony dźwięk.
Oczywiście, to mogło być do przewidzenia. Trafienie do jednego pokoju razem z demonem było dość prawdopodobne. Ray jednak starał się nie dopuszczać tego typu wizji do swojego umysły zanim nie dotarł do szkoły. Podświadomie liczył na to, że chociaż raz szczęście uśmiechnie się do "biednego kaleki", a jemu trafi się przemiły współlokator... Być może jeden ze skrzydlatych, być może człowiek, ale na pewno osoba, z którą będzie w stanie się dogadać. Teraz wiedział już, że nie ma na to najmniejszych szans.
Zmierzył demona wzrokiem. W jednej chwili zdawał mu się wydawać straszny. Poprawił się na łóżku, dyskretnie przysuwając jak najbliżej ściany i jednocześnie jak najdalej swojego nowego współlokatora, który jak widać miał póki co inne zajęcia. Ray dokładnie nie widział co ten robi i nie wiedział też, czy na pewno chcę się dowiedzieć. Póki co było spokojnie, jednak czuł, że to niestety cisza przed burzą.
avatar
Rayne

Liczba postów : 6
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Sro Cze 10 2015, 20:33

Gdy już skończył ogarniać poranione dłonie, i były w miarę zdatne do użytku, zaczął przyglądać się nowemu "współlokatorowi", jeżeli poprzedniego można by nim nazwać. Na szczęście nawet bez instynktów czasem łatwo rozpoznać kto kim jest, zawsze jest uważany za demona bo tak wygląda, a tu niespodzianka. Jednak jak wiedział u większości "normalnych" widać jakiej jest się rasy. To pewnego rodzaju szczęście dla niego.
W końcu ktoś inny, kto nie rzuci się na niego z łapami ani, jak miał nadzieję, nie będzie wymyślał jakichś zabaw.
-Więc od dzisiaj mieszkamy razem...- prawie że wymruczał jednocześnie ogonem szukając wyłącznika tego cholernego światła które tak go dręczyło.
-Przez jeszcze długi czas..- specjalnie przedłużył końcówkę aby nie dawać drugiemu nadziei że może jednak nie jest demonem i wszystko będzie dobrze. Z nim nic nie ma dobrze, a jeśli jest, to źle kończy się dla niego. Widać po dłoniach.
Trochę było mu smutno że stracił zabawkę nad którą męczył się kilka godzin, jednak to chyba po części była też jego wina, powinien postarać się być.. milszy? Jak można być milszym dla kogoś kto uważa się za najlepszego i chce mieć wszystkich pod sobą? Akurat większa część hybryd miała to do siebie, że była trudniejsza do ogarnięcia niż ci normalni, a na pewno bardziej skomplikowani. Gdy człowiek musi dusić się z demonem w jednym ciele nigdy nie będzie fajnie i świetnie.
Przez chwilę przyglądał mu się, zauważył oczywiście nie do końca dobrze działające skrzydła, sam nie był idealny więc nawet nie poruszał tego tematu. Nie chciał straszyć nowego tym, że od początku jego ogon wszystko niszczy, a sam siedzi bez koszulki, cały mokry, a krew spływa z jego dłoni jak oszalała... Ostatecznie tylko westchnął, podniósł się i po odzyskaniu troszku sił usiadł na łóżku. Siedząc po raz któryś wpatrywał się to w anioła, to w swoją pamiątkę na ramieniu...
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Rayne on Sro Cze 10 2015, 20:51

-Na to wygląda - stwierdził bez większego entuzjazmu.
Absolutnie nie uśmiechało mu się wspólne mieszkanie z demonem. Od dawna nie spotkał żadnego przedstawiciela tej rasy, nie mówiąc już nic o dłuższym z nim przebywaniu, czy jakiekolwiek wymianie zdań. Czuł się speszony. Speszony i dodatkowo nadal przerażony. Już i tak zbyt wiele dał po sobie poznać, postanowił jednak, że jeśli tak ma wyglądać jego rzeczywistość, postara się przynajmniej zachować pozory spokoju. Tak, to było jedyne co mu pozostaje.
Oczywiście, mógłby jeszcze uciec, ale to nie miałoby najmniejszego sensu. To jest jego pokój, uciekłby na kilka godzin, może dni, jednak nawet nie przypuszczał, że ktoś zainteresowałby się tym, a już na pewno nie dałby mu możliwości zmiany pokoju bez wyraźnego powodu. Według anioła sytuacja klarowała się na wyjątkowo beznadziejną. Myśląc o tym wszystkim nie mógł powstrzymać cichego, zrezygnowanego westchnienia. To będzie długi okres w jego życiu.
Sam fakt, że demon nie rozszarpał go już w pierwszej minucie nieco go pocieszał, a jednocześnie napawał wątpliwościami. Skoro tego nie zrobił, to czy nie planuje przypadkiem czegoś gorszego? Tego Ray nie wiedział i póki co nie chciał wiedzieć. Ton głosu współlokatora mówił jednak sam za siebie.
Roznegliżowanie demona dały chłopakowi do myślenia.
-Co tu się stało... Zanim przyszedłem? - spytał w końcu.
Jego twarz przybrała obojętny wyraz. Ciało anioła zdradzało natomiast zupełnie co innego. Napięte mięśnie i czuje spojrzenie sugerowały, że cały czas jest on gotowy do ucieczki, bądź podjęcia chociaż marnej próby walki.
-Jesteś ranny! - krzyknął, sam nie wiedząc czemu się tym przejął.
Zdecydowanie nie powinno go to obchodzić. Powinien wręcz cieszyć się, bo to na pewno obniżało sprawność demona, zwiększając jednocześnie jego szansę. Drgnął odruchowo, jednak powstrzymał się. Przecież nie może do niego podejść i z bliska obejrzeć rany. To byłoby wyjątkowo głupie zachowanie w obecnej sytuacji.
avatar
Rayne

Liczba postów : 6
Join date : 06/06/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Czarny on Sro Cze 10 2015, 21:00

-Kłótnia z innym demonem, i wyszło- wydawało mu się że już udało się uratować te wszystkie rany i oparzenia, ale najwidoczniej jego moce nadają się tylko do zabijania i niszczenia. Na nieszczęście nie miał niczego czym można by chociaż to zawiązać, jeszcze się wykrwawi, bo los chciał że nadal miał ludzką wrażliwość. Niech szlag trafi tego popaprańca którego tak ruszyło że zabił aby zarobić.
Gdyby nie sytuacja instynkty już podpowiadałyby mu co zrobić ale sam nie chciał, chwilowo zabijania, kłótni i szarpanin miał dość, przynajmniej na dzisiaj. Tyle wrażeń w ciągu kilku godzin. Zauważył zachowanie anioła, w końcu, kto by się nie bał mieszkać z demonem którego zamiarów nawet sam nie znał? Ludzie i anioły boją się demonów, a oni nawzajem woleliby się powybijać bo żaden nie wie co zrobić. Zazwyczaj. Sam się siebie nie bał więc było dobrze.
Gdyby nie to, że ledwo chodził, był głodny, zmęczony, przemoczony i poraniony już dawno zająłby się miłym przywitaniem nowego współlokatora w jego... ich wspólnym królestwie w którym zostaną po wieki, bo go już stąd nie wypuści. Tyle czasu czekał na taką zmianę, i nie na spotkanie jakiegoś wariata który był bardziej człowiekiem niż demonem, a czegoś co sam bardzo lubił. Teraz byle tylko drugi się nie skaleczył ani nic, zdecydowanie zły moment.
Pytanie drugiego przywiodło do jego głowy kilka rzeczy, o których każdy normalny może pomyśleć. Nikt nie rozbiera się przy drugiej osobie aby tak o sobie posiedzieć, zwłaszcza że nigdzie niedaleko jego górnej części ubioru widać nie było. Uśmiechnął się wyobrażając jakby sam miał sobie teraz poradzić, gdyby był na miejscu kogoś innego...
-Chyba jest gorzej niż myślałem- westchnął, było gorzej niż myślał, ale demonów raczej zakażenia nie dotyczą, raczej...
avatar
Czarny

Liczba postów : 15
Join date : 25/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 22.

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach